Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Największą iluzją człowieka nie jest wiara w to, że będzie żył długo.

Największą iluzją jest przekonanie, że jeszcze nie teraz.

Że jeszcze będzie właściwy dzień.

Lepszy moment.

Spokojniejszy czas.

Dlatego odkładamy słowa, których ktoś może już nigdy nie usłyszeć.

Telefony, których później nie będzie już do kogo wykonać.

Spotkania, które w naszej pamięci odbywają się od lat, choć nigdy nie doszły do skutku.

Dopiero wtedy odkrywamy, że życie nie odbiera nam wszystkiego jednego dnia.

Ono zabiera po trochu.

Tak cicho, że długo tego nie zauważamy.

Noc zawsze przychodzi po dniu.

Cisza po słowach.

Pustka po obecności.

A wszystko, co wydawało się tak trwałe, potrafi odejść jeszcze przed świtem.

Stracony czas.

Stracone szanse.

Za długo pozostawialiśmy otwarte drzwi, wierząc, że nikt przez nie nie odejdzie.

Nie zauważyliśmy, że czas nie wchodzi przez drzwi.

On właśnie nimi wychodzi.

Bez pośpiechu.

Bez hałasu.

Codziennie wynosi coś, czego nie sposób zatrzymać.

Jedno spojrzenie.

Jedną rozmowę.

Jedno przebaczenie.

Jedno „kocham”, które miało paść jutro.

To, co nazywaliśmy „na zawsze”, okazało się tylko chwilą.

Imiona zapisane na ścianach bledną.

Domy pozostają.

Coraz mniej jest jednak ludzi, którzy pamiętają, dlaczego kiedyś były domem.

I nagle człowiek odkrywa coś, czego nie chciał wiedzieć.

Największych strat nie przynosi śmierć.

Największe straty rodzą się znacznie wcześniej.

W dniach, które uznaliśmy za zwyczajne.

W chwilach, którym obiecaliśmy, że wrócimy do nich później.

Stracony czas.

Stracona szansa.

Nie wszystko można odzyskać.

Nie każdą drogę przejść jeszcze raz.

Nie każde słowo zdąży odnaleźć swojego adresata.

Życie nigdy nie pyta, czy jesteśmy gotowi.

Po prostu płynie.

A kiedy odwracamy się za siebie, odkrywamy, że czas nie zabrał nam lat.

Zabrał nam wszystkie chwile, których nie odważyliśmy się naprawdę przeżyć.