Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Została gdzieś pomiędzy zwykłymi dniami.

Nie pamiętam już dokładnie kiedy.

Może przerwał ją telefon.

Może brak czasu.

Może przekonanie, że jeszcze będzie okazja.

Człowiek często odkłada najważniejsze słowa, bo wydaje mu się, że ważne rzeczy zawsze poczekają.

Czekają.

Ale czas nie zawsze czeka razem z nimi.

Przez lata nosimy w sobie różne rozmowy.

Te, które naprawdę się wydarzyły.

I te, które prowadzimy już tylko we własnych myślach.

Wracają czasem niespodziewanie.

Podczas spaceru.

Przy porannej kawie.

W miejscu, które pamięta czyjąś obecność bardziej niż my sami.

Nagle przypominamy sobie zdanie.

Spojrzenie.

Moment, w którym można było zapytać więcej.

Posłuchać dłużej.

Zostać jeszcze chwilę.

Dziwne.

Najbardziej zostają w nas nie zawsze wielkie wydarzenia.

Czasami zostaje zwykła rozmowa przy stole.

Kilka słów wypowiedzianych wieczorem.

Czyjś głos, który wtedy był codziennością, a dzisiaj stał się wspomnieniem.

Kiedy byłem młodszy, myślałem, że życie składa się przede wszystkim z planów.

Z rzeczy, które kiedyś osiągniemy.

Z miejsc, do których dojdziemy.

Dopiero później człowiek odkrywa, że równie ważne były te krótkie chwile po drodze.

Ludzie, którzy usiedli obok.

Pytania, które nam zostawili.

Marzenia, które w nas obudzili.

Nie wszystkie rozmowy można dokończyć.

Nie wszystkich ludzi można odnaleźć.

Nie każdego słowa można wrócić i wypowiedzieć inaczej.

Ale może żadna prawdziwa rozmowa nie kończy się naprawdę.

Może trwa dalej w tym, jak żyjemy.

W tym, co dzięki komuś zrozumieliśmy.

W decyzjach, które podejmujemy wiele lat później.

Wieczorem czasem wracają do mnie głosy ludzi, których już nie spotykam.

Nie jako ciężar.

Bardziej jak cichy dowód, że kiedyś nasze drogi naprawdę się przecięły.

I że żadne dobre spotkanie nie było tylko przypadkiem.