Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Nie pamiętam dnia, w którym pojawił się w naszym domu.

Może dlatego, że są rzeczy, które wchodzą w nasze życie tak cicho, że dopiero po latach odkrywamy, ile naprawdę widziały.

Po prostu był.

Zawsze w tym samym miejscu.

Przy nim zaczynały się poranki, kiedy jeszcze zaspani szukaliśmy pierwszych słów.

Stały na nim niedopite kubki.

Leżały książki, notatki i wszystkie małe sprawy, które człowiek przynosi ze sobą każdego dnia.

Ten stół znał więcej historii, niż mogłoby się wydawać.

Słyszał rozmowy, których nikt nigdy nie zapisał.

Radość, która przyszła niespodziewanie.

Ciszę, która czasem mówiła więcej niż słowa.

Znał chwile, kiedy ktoś siedział długo po odejściu innych, patrząc w jedno miejsce i próbując poukładać w sobie cały dzień.

Był zwyczajny.

Może właśnie dlatego był tak bliski.

Bo najważniejsze rzeczy w życiu rzadko przychodzą wśród wielkich znaków.

Częściej potrzebują tylko miejsca.

Obecności.

Chwili zatrzymania.

Tego poranka było jeszcze ciemno.

Dom milczał.

Świat za oknem dopiero przygotowywał się do kolejnego dnia.

Położyłem dłonie na tym samym stole.

Na tych samych śladach.

Na tym samym drewnie, które dzień wcześniej niosło zwyczajność.

A jednak teraz wszystko prowadziło do czegoś więcej.

Proste gesty.

Światło świecy.

Chleb.

Modlitwa wypowiadana słowami, które wypowiadano długo przede mną.

Nie było w tym nic z ucieczki od codzienności.

Przeciwnie.

Miałem wrażenie, że cała codzienność została przyniesiona właśnie tutaj.

Wszystkie rozmowy.

Wszystkie troski.

Wszystkie twarze ludzi, których nosimy w sobie.

Może czasami mylimy się, szukając Boga tylko tam, gdzie wszystko wydaje się oddzielone od naszego życia.

A On od początku wybierał miejsca bardzo ludzkie.

Stół.

Chleb.

Spotkanie.

Bliskość.

Kiedy skończyłem, nic z zewnątrz się nie zmieniło.

Stół nadal był stołem.

Za chwilę znowu ktoś położy na nim kubek.

Ktoś oprze zmęczone dłonie.

Ktoś będzie szukał słów do rozmowy.

Ale może właśnie w tym ukryta jest największa tajemnica.

Że Bóg nie zawsze zabiera nas daleko od naszego życia.

Czasami przychodzi tak blisko, że zaczynamy Go szukać gdzie indziej.