Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Zauważyłem to dopiero wieczorem.

Kiedy wróciłem do domu i chciałem go odwiesić.

Płaszcz.

Wisiał na moich ramionach cały dzień.

Chodziłem w nim po ulicach.

Rozmawiałem z ludźmi.

Załatwiałem sprawy.

Dopiero w ciszy mieszkania zobaczyłem, że coś się nie zgadza.

Nie był mój.

Nie wiem nawet, kiedy go założyłem.

Może wtedy, kiedy pierwszy raz przemilczałem coś ważnego, żeby nikogo nie rozczarować.

Może wtedy, kiedy zacząłem odpowiadać tak, jak inni chcieli usłyszeć.

Może wtedy, kiedy łatwiej było dopasować się do świata niż wytłumaczyć, dlaczego widzę go inaczej.

Na początku prawie nie czułem różnicy.

Człowiek szybko przyzwyczaja się do rzeczy, które nosi codziennie.

Nawet jeśli nigdy nie były jego.

Poprawiałem tylko rękawy.

Zapinałem kolejne guziki.

Udawałem, że tak właśnie powinno być.

Najdziwniejsze było jednak to, że wielu ludzi mówiło:

Pasuje ci.

Może właśnie dlatego nosiłem go tak długo.

Stałem przed lustrem.

Pierwszy raz od dawna nie pytałem, czy wyglądam dobrze.

Zapytałem, czy jeszcze mnie widać.

Powoli zdjąłem płaszcz.

Pokój zrobił się cichszy.

Nie dlatego, że coś straciłem.

Raczej dlatego, że pierwszy raz od dawna niczego już nie musiałem udawać.