Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Zauważyłem to przypadkiem.

W środku zwykłej rozmowy.

Powiedziałem zdanie i nagle zamilkłem.

Nie dlatego, że było ważne.

Nie dlatego, że ktoś zwrócił na nie uwagę.

Po prostu przez chwilę miałem dziwne wrażenie, że już kiedyś je słyszałem.

Tylko nie moim głosem.

Uśmiechnąłem się tak, jak uśmiechał się ktoś, kogo od lat nie widziałem.

Użyłem słowa, którego sam nigdy bym nie wymyślił.

Zareagowałem spokojem, którego kiedyś ktoś musiał mnie nauczyć.

I wtedy pomyślałem, że może mylimy się, mówiąc, że ludzie odchodzą.

Może niektórzy tylko przestają iść obok nas.

Ale idą dalej w tym, co po sobie zostawili.

W sposobie, w jaki patrzymy.

W zdaniach, które powtarzamy.

W decyzjach, które podejmujemy, nawet nie pamiętając już, kto pierwszy pokazał nam tę drogę.

Przez życie spotykamy tysiące ludzi.

Niektórych pamiętamy dokładnie.

Innych ledwo.

Są tacy, których twarzy nie potrafimy już odtworzyć, a mimo to nadal nosimy coś, co nam dali.

Jedno zdanie.

Jedną rozmowę.

Jedną chwilę, w której ktoś zatrzymał się przy nas trochę dłużej niż musiał.

Wieczorem próbowałem sobie przypomnieć wszystkich.

Nie udało się.

Może tak właśnie jest.

Nie każdy człowiek miał zostać w naszej historii do ostatniej strony.

Niektórzy pojawili się tylko po to, żeby dopisać jedno zdanie.

Ale bez tego jednego zdania cała opowieść byłaby już inna.