Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Telefon leżał na stole.

Ekran co kilka minut rozświetlał ciemność pokoju, jakby próbował udowodnić, że jeszcze ktoś tam jest.

Przychodziły wiadomości.

Promocje.
Powiadomienia.
Przypomnienia rzeczy, których nikt naprawdę nie potrzebował.

Świat nadal pukał.

Tylko nie pytał.

Za oknem powoli gasły kolejne mieszkania. Jedno po drugim. Małe kwadraty światła znikały w wielkiej ścianie budynku.

Każde okno miało swoją historię.

Każde skrywało czyjś śmiech, czyjąś samotność, czyjeś niewypowiedziane zdanie.

Siedziałem przy stole i patrzyłem na listę kontaktów.

Setki imion.

Ludzi spotkanych przez lata.

Ludzi, z którymi kiedyś obiecywaliśmy sobie, że zawsze będziemy blisko.

Przesuwałem palcem coraz niżej.

Twarze.

Daty.

Stare rozmowy.

Dowody, że kiedyś byliśmy dla siebie ważni.

I wtedy przyszła myśl, której nie chciałem usłyszeć.

Czy gdybym dziś zamilkł, kto pierwszy zauważyłby ciszę?

Nie brak odpowiedzi.

Nie brak zdjęcia.

Nie brak kolejnej wiadomości.

Mnie.

Odłożyłem telefon.

Po raz pierwszy od dawna ekran zgasł przede mną.

A w tej ciemności wydarzyło się coś dziwnego.

Nie usłyszałem już świata.

Usłyszałem własne serce.

Jakby cierpliwie czekało, aż skończą mówić wszyscy inni.