Lęk nie jest przeciwieństwem odwagi.
Jest pamięcią bytu, który zapomniał, dlaczego został powołany.
Dlatego nie rodzi się w ciemności.
Ciemność jedynie odsłania jego wcześniejszą obecność.
Najgłębsze pęknięcia nie przebiegają przez historię.
Przebiegają przez wnętrze istnienia, tam, gdzie świadomość usiłuje utrzymać siebie bez własnego początku.
Od tej chwili wszystko staje się kruche.
Czas zaczyna pożerać znaczenia.
Przestrzeń traci kierunek.
Milczenie przestaje być pełnią i zamienia się w echo.
Być może właśnie dlatego najtrudniej jest stanąć przed Tym, którego obecność nie pozostawia miejsca na żadną definicję.
Nie dlatego, że jest daleki.
Dlatego, że jest bliższy niż własne istnienie.