Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Najtrudniej
nie jest uwierzyć w Boga.

Najtrudniej
uwierzyć,
że On wciąż patrzy z miłością
na człowieka,
który nie rozumie własnego życia.

Są noce,
kiedy wspomnienia
stają się cięższe od kamienia.

Są poranki,
które nie przynoszą światła,
lecz jedynie kolejny obowiązek oddychania.

Są lata,
które uczą więcej łez
niż odpowiedzi.

Patrzymy na własne życie
jak na księgę,
z której ktoś wyrwał najważniejsze strony.

Pytamy.

Milczymy.

Obrażamy się na niebo.

A potem
ze wstydem wracamy do modlitwy,
jak syn,
który nie jest pewien,
czy drzwi rodzinnego domu
pozostały otwarte.

I wtedy dzieje się coś,
czego nie potrafią opisać definicje.

Bóg
nie tłumaczy wszystkiego.

Nie oddaje utraconych lat.

Nie cofa cierpienia.

Ale siada obok człowieka
pośród ruin jego nadziei.

I właśnie tam,
gdzie wszystko wydawało się skończone,
zaczyna rodzić się wiara.

Nie ta,
która nie zna cierpienia.

Lecz ta,
która przeszła przez ogień
i nadal potrafi powiedzieć:

„Jeszcze Ci ufam.”