Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Był czas, który oddychał we mnie cicho,
jak pokój zamknięty na stary klucz.
Zostawił ślady na dłoniach,
nauczył milczenia.

Jest czas, który patrzy mi w oczy.
Nie pyta o zgodę.
Pulsuje w krwi, w myśli,
żąda uwagi teraz.

Idzie czas, którego jeszcze nie znam.
Słychać go w oddali,
w kroku, który nie padł,
w słowie, które dopiero wybierze głos.

Trzy czasy siedzą przy jednym stole.
Żaden nie ustępuje miejsca.
Przeszłość szepcze winą,
teraźniejszość boli prawdą,
przyszłość kusi cieniem nadziei.

A ja trwam między nimi,
jak płomień bez obietnicy.
Wiem tylko, że każdy czas
pisze mnie inaczej,
lecz każdy zabiera coś ze sobą.