Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Szukam Boga tam, gdzie ręce są puste.
Nie w świetle, lecz w jego braku.
W nocy, która nie obiecuje poranka,
a mimo to trwa.

Jest jak ogień, który nie grzeje,
jak głos, który milczy zbyt długo.
Wołam Go i nie odpowiada.
To milczenie waży więcej niż słowa.

Był, zanim nauczyłem się ufać.
Jest, gdy ufność boli.
Przychodzi nie wtedy, gdy proszę,
lecz gdy już nie umiem.

Nie jest spokojem.
Jest sądem nad sercem.
Jest miłością, która nie głaszcze,
lecz obnaża.

W Nim czas traci kierunek.
Początek krwawi w końcu.
Wieczność dotyka chwili
jak rana, która się nie zamyka.

Szukam Boga, bo bez Niego
wszystko jest tylko ciszą.
Szukam Go, choć wiem,
że jeśli się objawi,
nie zostawi mnie takim, jakim jestem.

I może właśnie to
jest Jego obecnością.