Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Wracam tą samą drogą,
lecz ziemia pod stopami jest inna.
Nie dlatego, że świat się zmienił,
ale dlatego, że serce nauczyło się słuchać.

Tęsknota, która ciążyła jak kamień,
stała się wodą, która prowadzi.
Cisza, która bolała jak brak,
okazała się Twoim oddechem.
Światło, które znikało o świcie,
zamieszkało we wnętrzu jak stały płomień.

Widzę Twoje ślady w tym, co zwyczajne.
W dłoniach, które podają chleb.
W oczach, które pamiętają przebaczenie.
W zmęczonym geście, który mówi więcej niż słowa.

Nie pytam już, dlaczego zwlekałeś.
Uczę się iść w rytmie Twojej obecności.
Gdzie kończą się znaki,
zaczyna się ufność.
Gdzie gaśnie pewność,
rodzi się pokój, który trwa.

Wracam do domu, który noszę w sobie.
Próg jest cieniem, ale dalej jest światło.
Wszystkie drogi zbiegają się w Twoim imieniu.
Nawet noc okazała się ścieżką do świtu.

Powrót nie jest końcem wędrówki.
Jest rozpoznaniem, że byłeś przy mnie zawsze.
Że szukanie było modlitwą.
Że milczenie było rozmową.
Że światło nigdy nie ustało,
tylko czekało, aż otworzę oczy.