Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Niektóre dni nie są tylko wspomnieniem narodzin,
ale dotknięciem wieczności.
Czas nie zatrzymuje się po to, by liczyć lata,
lecz by pozwolić duszy usłyszeć własne echo.
W tym miejscu, gdzie przeszłość spotyka się z tym, co jeszcze nie przyszło,
rodzi się wdzięczność.
Nie za to, co było,
lecz za to, że wciąż trwa obecność.

Bóg nie zapisuje naszych lat w księdze czasu.
Zapisuje tylko te momenty,
w których serce drgnęło i poznało Jego głos.
W których wśród codzienności otworzyło się na obecność większą niż słowa.
Może właśnie dziś, w tym kolejnym kręgu życia,
Jego milczenie staje się szeptem.
Może mówi nie przez znak ani cud,
ale przez ciszę, w której dojrzewa sens wszystkiego.

„Zatrzymaj się” – mówi Ten, który jest.
„Nie biegnij, bo w tobie już dojrzewa światło.
Nie szukaj dalej, bo Ja jestem w tym, co trwa.
W oddechu, w spojrzeniu, w tym jednym dniu,
który dałem ci, abyś wreszcie zobaczył.”

Czas nie jest wrogiem człowieka.
Jest miejscem, w którym Bóg staje się obecny.
To On wcielił się w nasz rytm dni i nocy,
w ciepło ciała, w zmęczenie, w śmiech i łzy.
Od tej chwili każdy oddech nosi w sobie echo Wcielenia.
Każdy gest miłości jest powtórzeniem Jego dotyku,
który nie przeminął.

Pięćdziesiąty siódmy rok nie jest liczbą, lecz bramą.
To chwila, gdy człowiek zaczyna widzieć głębiej
i rozumieć, że dojrzewanie w Bogu jest niekończącym się stworzeniem.
Że światło, które kiedyś zapłonęło w Betlejem,
teraz szuka miejsca w jego wnętrzu.
Że każda rana, jeśli zostanie powierzona Miłości,
może stać się źródłem światła.

Bo Bóg nie kończy tworzenia w siódmym dniu.
Stwarza dalej w człowieku,
który pozwala Mu działać w swoim czasie.
I może właśnie dlatego w tym dniu,
w tym wieku, w tej chwili,
Bóg patrzy na ciebie jak na początek.
Nie jak na przeszłość,
lecz jak na ziarno,
które wreszcie zaczyna kiełkować w wieczności.

Niech ten dzień stanie się ciszą,
w której On rozpoznaje siebie w tobie.