Zobaczyłem Twoje oblicze w oczach człowieka,
którego nikt nie zauważa.
Nie miał nic, a jednak niósł w sobie
światło, które nie gasło w żadnym cieniu.
Zrozumiałem, że chwała nie jest daleka.
Nie trzeba jej szukać w wizjach ani cudach.
Ona mieszka w twarzy, która kocha bez rachunku.
Tam dotknąłeś mnie najmocniej,
w zwyczajnym spojrzeniu,
które przebacza, zanim je o to poproszę.
Twoje światło nie oślepia,
ono przemienia to, co ludzkie,
w miejsce objawienia.
Tak działa Bóg – ukryty,
a jednak w pełni obecny w chwili,
która wydaje się niczym.