Cisza jeszcze trwa,
a już czuć drżenie ziemi.
Jakby każde źdźbło, każdy kamień
wiedziały, że coś się budzi.
Nie widać słońca,
ale światło już jest.
Wnika w pęknięcia serca,
w najmniejsze rany,
w to, co człowiek wstydzi się pokazać.
Tam rodzi się życie.
Nie z wysiłku,
lecz z poddania.
Nie z działania,
lecz z pozwolenia, by Bóg był.
Zmartwychwstanie nie jest wydarzeniem,
jest stanem serca,
które przestaje walczyć,
bo już wie, że zostało znalezione.