Przeszedłeś, Panie, i nie zatrzymałeś się.
Woda poruszyła się w Twoim imieniu,
i w tym drżeniu pozostało wszystko.
Nie ma Cię w tym, co trwa.
Jesteś w chwili, która znika,
w dotyku, który nie zatrzymuje,
w oddechu, co ulatuje,
a jednak zostawia sens.
Naucz mnie widzieć w znikaniu Twoją obecność.
Niech pamięć o Tobie stanie się wodą,
która płynie i karmi.
Niech każde ustąpienie
będzie początkiem nowego stworzenia.
Twoja łaska nie zatrzymuje się w formach.
Jest ruchem, który przekracza brzeg,
światłem, które nie ma początku ani końca.
I kiedy wszystko odpływa,
pozostaje cisza, w której jesteś Ty.