Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Poranek rodzi się z ciszy,
jak modlitwa, której nikt nie wypowiedział.
Powietrze drży łagodnie,
i wszystko w nim ma Twoje imię.

Kropla rosy lśni jak obietnica,
która czeka, by w nią uwierzyć.
W źdźble trawy widzę znak krzyża,
choć nikt go nie wyrył dłutem.

Każdy kamień jest świadkiem,
każdy liść niesie szept stworzenia.
W zwyczajności tli się cud,
którego nie dostrzega pośpiech.

Niebo nie jest daleko.
Jest w spojrzeniu, które umie dziękować.
Ziemia, gdy milczy, modli się za nas.
Nawet kurz na drodze
niesie ślad Twojego tchnienia.

A ja stoję w tym świetle,
z pustymi dłońmi,
i wiem, że wystarczy być,
żeby Cię chwalić.