Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Po grzechu człowiek ukrył się w nagości,
ale Bóg nie odwrócił wzroku.
To my nazwaliśmy wstyd tym,
co miało być świątynią.

Ciało jest bramą, nie przekleństwem.
Tam, gdzie krew i tchnienie splatają się w rytmie,
Bóg zostawił swoją muzykę.
Dlatego pragnienie nie jest hałasem,
ale pamięcią raju.

Miłość cielesna, gdy jest czysta jak źródło,
nie gubi duszy, lecz prowadzi ją głębiej.
Nie do nasycenia, lecz do ofiary,
bo każde zjednoczenie mówi: Oto Ja.

Kiedy dwoje się kocha naprawdę,
świat staje się na chwilę pełny.
W ich ciele Bóg widzi swój obraz,
w ich drżeniu swoją pieśń,
którą śpiewał, gdy stwarzał świat.

I choć ludzie zapomnieli słowa,
ta melodia trwa.
W spojrzeniu, w oddechu,
w chwili, gdy ciało i dusza
spotykają się w tym samym świetle.