Piasek jak pergamin, zapisany kroplą soli,
na nim stopy, których ślad zaraz zmyje fala,
a jednak pozostanie w pamięci ziemi.
Oto Ojczyzna, nie tylko ziemia i kamień,
ale to, co żyje między krokiem a modlitwą,
między sercem a burzą.
Szum morza, jak chóralny psalm,
uderza o brzeg z mocą, jakby wołał:
Nie zapomnij, twoje korzenie są głębsze
niż dno, które kryje rozbite muszle,
głębsze niż cień horyzontu.
Tam, gdzie piasek i krew się spotykały,
gdzie sztandar wznoszono nad ruiną,
tam też dziś przychodzi fala,
nie niszczy, lecz przypomina.
Stoję, jeden, a jakby wielu,
bo w mej piersi oddycha oddech tych,
którzy poszli przed nami.
Ich echo brzmi w mew krzyku,
ich odwaga w rozbłysku słońca na wodzie.
Plaża, morze, Ojczyzna,
trójca pamięci i nadziei,
gdzie piasek staje się modlitwą,
morze proroctwem bez końca,
a Ojczyzna sercem, co bije
w rytmie fal i w kroplach krwi minionych.
Uklęknąć tu, to dotknąć żywej historii,
pocałować ziemię jak relikwię,
i ślubować w ciszy, że dopóki serce bije,
dopóty będzie śpiewać
dla Boga, dla narodu, dla ziemi,
która nigdy nie jest tylko piaskiem,
lecz testamentem wieków.