Morze drży jak księga otwarta,
jego fale niosą głosy dawnych pokoleń.
Słychać w nich kroki, które przechodziły w ciemności,
jak Izrael przez rozstąpione wody,
jak pielgrzymi, którzy szukali światła
pośród burzy i rozpaczy.
Piasek zachowuje pamięć,
każde ziarnko to ślad przysięgi,
każda kropla soli to łza przelana
za ziemię, która była obietnicą.
Tutaj granica nie dzieli,
ale wzywa do przejścia.
Morze nie zamyka, lecz otwiera,
bo za jego głosem kryje się głos Boga,
który woła: Idź dalej, nie zatrzymuj się,
ziemia, którą dotkniesz, nie jest tylko ziemią,
jest testamentem, jest krwią, jest modlitwą.
Stojąc na brzegu, wiem,
że nie jestem sam.
W moim oddechu oddychają ci,
którzy szli przede mną,
w moim sercu biją serca przodków,
a w mojej modlitwie brzmią ich pieśni.
Ojczyzna staje się świątynią pamięci,
morze prorokiem, który woła wśród fal,
a piasek jak kadzidło unosi modlitwę
za żywych i umarłych.
Bo ten brzeg nie jest tylko granicą ziemi.
To próg wieczności,
gdzie Bóg zbiera imiona w swoje dłonie,
gdzie naród odnajduje swoje serce,
a człowiek uczy się, że każda fala
jest przypomnieniem obietnicy,
że światło powróci i nie zgaśnie.