Widziałem Ciało Pana rozdarte na ołtarzach,
wielogłos krzyczących świątyń, gdzie jeden krzyż
rozpięty tysiącem ramion, a każde w inną stronę.
Z ust wychodzi Ewangelia, a brzmi jak rozłam,
słowo, co miało być mieczem prawdy,
obraca się w nóż wbity w serce Oblubienicy.
Czyż Chrystus podzielony, pyta Paweł.
Czyż Krzyż, krzyżowany raz, nie raz na zawsze.
A jednak my, głusi, wznosimy mury ze słów,
z dogmatów jak z cegieł, z pychy jak z zaprawy.
Wchodzimy w Jego Modlitwę, aby byli jedno,
i rozrywamy ją jak zasłonę Świątyni,
lecz nie z mocy Boga, lecz z naszej własnej dłoni.
O ziemio pełna chrześcijan, a jak pustynia bez wody,
tyle źródeł, a każde odcięte od rzeki.
Jedno Źródło, a my kopiący studnie bez dna.