Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Leży na ulicy,
maleńki, pominięty,
deptany przez pośpiech ludzi.
Nikt nie zwraca uwagi,
nikt nie pyta,
nikt się nie schyla.

Ale grosz nie milczy.
Woła bez słów,
oskarża jak prorok.
Mówi:
„Tak właśnie leży człowiek w oczach drugiego,
ubogi, niepotrzebny, niewarty wysiłku.
Tak właśnie mijacie Boga,
który ukrył się w najmniejszym,
w najcichszym, w tym, co wzgardzone”.

Grosz na ulicy jest znakiem.
Jest przypowieścią o sercach,
które zatraciły zdolność schylania się.
Jest sądem nad światem,
który woli złoto zamków
niż błysk pojedynczej monety
na prochu ziemi.

Ten grosz to wołanie wieczności.
Bo kiedy przechodzisz obok,
nie tylko mija cię metal,
mija cię człowiek,
mija cię Bóg,
mija cię twoje własne zbawienie.

A przyjdzie dzień,
gdy historia zostanie zliczona
nie z wielkich skarbców,
nie z ciężaru bogactw,
lecz z takich groszy,
z maleńkich czynów miłości,
z chwil, gdy zatrzymałeś się,
by podnieść to, co wzgardzone.

I usłyszysz głos,
który powie:
„Cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych,
Mnie uczyniłeś”.

Dlatego grosz na ulicy
nie jest błahostką,
nie jest śmieciem,
jest proroctwem,
jest osądem,
jest pytaniem,
które Bóg kładzie na twojej drodze:
czy się zatrzymasz?