Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Pustynia nie jest tylko piaskiem.
Pustynia to droga, na której człowiek zostaje sam
z własnym głosem,
z własnym głodem,
z własnym sercem.

Na pustyni znikają złudzenia.
Nie ma cienia, za którym można się ukryć,
nie ma wody, która by oszukała pragnienie.
Na pustyni wychodzi na jaw prawda,
o Bogu i o człowieku.

Izrael szedł przez pustynię czterdzieści lat.
Nie dlatego, że droga była długa,
ale dlatego, że serce było twarde.
Bo pustynia nie jest drogą geograficzną,
ale drogą serca.
Tam, gdzie brakuje chleba i wody,
człowiek zaczyna wołać.
Tam, gdzie nie ma nic,
pojawia się Ten, który jest Wszystkim.

Na pustyni kuszony był Chrystus.
Diabeł podsuwał Mu kamienie,
zamieniał je w miraże.
Ale On wiedział,
że nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem,
które pochodzi z ust Boga.

Na pustyni Bóg przemawia ciszą.
Nie w huku burzy,
nie w ogniu błyskawicy,
ale w łagodnym powiewie.
Cisza pustyni jest jak lustro,
odbija prawdę,
którą zwykle zasypujemy hałasem.

Każdy z nas ma swoją pustynię.
Jest nią noc samotności,
czas próby,
cisza, w której brakuje odpowiedzi.
I choć uciekamy od niej,
to właśnie tam Bóg czeka,
bo tylko tam przestajemy udawać.

Pustynia nie zabija.
Pustynia oczyszcza.
Zdziera z człowieka wszystko,
co fałszywe, ciężkie, niepotrzebne.
Na pustyni człowiek staje nagi,
ale w tej nagości jest wolny,
bo widzi, że jedynym źródłem życia
jest Bóg.

Dlatego błogosławiona jest pustynia serca,
która prowadzi nas do źródła.
Błogosławiony jest głód,
który otwiera na Chleb.
Błogosławione jest pragnienie,
które prowadzi do Żywej Wody.

Bo pustynia nie jest końcem,
ale początkiem.
Nie jest śmiercią,
ale nowym narodzeniem.
Nie jest opuszczeniem,
ale miejscem spotkania.

Kto przeszedł pustynię,
ten wie,
że w ciszy krzyczą aniołowie,
a w piasku ukryte są ślady Boga,
który prowadzi swój lud
przez noc,
aby obudzić go do światła.