Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Chleb towarzyszy nam od początku,
kładziemy go na stole jak znak życia,
łamany dzieli się łatwo,
a jednak kryje w sobie trud ziemi,
pot oracza, dłonie piekarza,
ogień pieca, co spaja ziaren tysiące.

Jadłem go z wielu piekarni,
każdy miał inny smak i ciężar,
czasem pachniał świeżością poranka,
a czasem był czerstwy,
twardy jak codzienność,
ale nawet wtedy karmił,
nawet wtedy przypominał o darze życia.

Chleb jest pamięcią drogi,
wędrowcy biorą go w torbę,
rodziny dzielą przy stole,
biedni trzymają w dłoni okruch,
jakby trzymali skarb.

Jest w nim coś więcej niż mąka i woda,
jest tajemnica daru,
bo staje się ciałem codzienności,
a w Eucharystii – Ciałem Boga.

Chleb świeży raduje,
chleb czerstwy uczy wdzięczności,
a każdy kawałek przypomina,
że jesteśmy głodni nie tylko pokarmu,
ale i sensu, miłości, obecności.

I Bóg, który dał mannę na pustyni,
i Bóg, który sam stał się Chlebem,
mówi wciąż do nas:
„Kto Mnie spożywa, żyć będzie na wieki”.

Chleb, prosty i święty,
codzienny i wieczny,
zawsze obecny,
nawet gdy kruszy się w dłoniach,
nawet gdy smakuje gorzko,
zawsze pozostaje znakiem
Boga, który karmi świat.