Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Jesteśmy jak gwiazdy w jednej konstelacji,
każda osobna, a jednak rysująca wspólny znak na niebie.
Jesteśmy jak drzewa w jednym lesie,
korzenie splątane pod ziemią,
choć pnie stoją daleko.

Niesiemy w sobie radość i cień,
miłość i ranę,
krzyk i ciszę.
Każdy z nas jest pojedynczą iskrą,
ale dopiero razem tworzymy płomień,
który rozświetla noc.

Nasze dłonie spotykają się w pracy,
w chlebie łamanym,
w geście pokoju,
w modlitwie szeptanej do tego samego Boga.

A jednak jesteśmy też rozdwojeni,
ściana pychy, mur lęku,
krzyk podziałów,
co zasłania nam twarze braci.
Czasem mijamy się jak obcy,
choć w oczach drugiego
odbija się ten sam obraz Stwórcy.

O nas można powiedzieć:
jesteśmy drogą,
która wije się ku nieskończoności,
z kamieniami, zakrętami,
ale też z promieniem światła
na każdym zakręcie.

I Bóg, który patrzy na nas,
widzi nie tłum rozproszonych,
lecz jedno ciało,
jedno serce,
jedną Oblubienicę,
którą przyciąga ku sobie,
aż wszyscy staniemy się jednością
w Jego świetle.