Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Wiosna – pierwsze tchnienie ziemi,
pęka lód,
pęka cisza,
z wnętrza ziemi wytryskuje zielony szept,
aż całe stworzenie drży jak struna
naciągnięta nowym życiem.

Słońce – rozchylone oko światła –
rozsyła promienie jak strzały,
rozpala wodę w strumieniach,
budzi ptaki,
które rwą powietrze śpiewem,
jak gdyby chciały rozerwać
samo niebo.

Gałęzie – martwe jeszcze wczoraj –
dziś kipią pąkami,
jakby w nich tlił się płomień
cierpliwego Boga,
który nigdy nie przestaje
odradzać świata.

Powietrze – ciężkie od wilgoci –
niesie woń ziemi przeoranej,
zapach trawy, co wschodzi,
i deszczu, co spada
jak chrzest dla zmęczonej gleby.

A człowiek – zapatrzony w to przebudzenie –
słyszy w sobie echo:
„Oto czynię wszystko nowe”.
I serce – jak gałąź zakwitająca –
rozpościera się ku światłu,
wierząc, że Ten, co wzbudził wiosnę,
wzbudzi także jego
do życia bez końca.