Znów widzę to samo –
twarz, ulica, gest dłoni,
a przecież to już było,
jakby czas krążył
i karmił się moim zmęczeniem.
Déjà vu –
nie wspomnienie, lecz ostrzeżenie.
Powtarzam własne błędy,
chodzę tymi samymi drogami,
uciekam w te same kłamstwa,
które obiecałem zostawić za sobą.
To złudzenie powraca,
bo moje serce nie zmienia się naprawdę.
Obraz jest nowy,
ale rana ta sama.
Bóg pokazuje mi w lustrze
nie przyszłość, lecz teraźniejszość –
czy potrafisz wyrwać się z kręgu,
czy zostaniesz więźniem
własnego powtarzania?
Déjà vu –
nie sztuczka umysłu,
lecz krzyk duszy:
„Przebudź się, zanim będzie za późno,
bo ile razy chcesz przeżyć
ten sam błąd, ten sam grzech,
to samo milczenie wobec prawdy?”