Zmęczenie kładzie się na ramionach,
jak płaszcz, którego nie można zdjąć.
Światło przygasa w oknach,
a w sercu zapala się pytanie.
Powietrze gęstnieje ciszą,
która pyta: co z tego dnia
zostało w tobie żywe?
Czy coś nakarmiło twoją duszę?
Czy tylko ciało syciło się ruchem?
Czy słowo pocieszyło bliźniego?
Czy spojrzenie podniosło kogoś z upadku?
Wieczór nie jest końcem –
to sąd, cichy i sprawiedliwy,
który zapisuje w tobie
prawdę o przeżytym dniu.