Poranek – brzask, co rozcina ciemność,
nie pyta, czy chcesz – wstaje.
Światło wdziera się w zasłony,
odkrywa twarze zmęczone snem i sumieniem.
To nie tylko początek dnia –
to sąd nad wczoraj,
rachunek za słowa, które padły,
za milczenie, które bolało.
Poranek woła: „Wstań!” –
ale nie tylko z łóżka,
wstań z obojętności,
z marazmu,
z udawania, że nie ma cię w świecie,
który czeka na twój głos.
Bo każdy poranek jest prorokiem:
mówi, że czas jest krótszy,
że noc była długa,
a dzień będzie świadkiem twojego serca.
Niech więc poranek nie będzie tylko kawą i gazetą,
ale bramą –
do światła, które wzywa,
do życia, które czeka,
do Boga, który znów daje szansę.