Szczęk, stuk, brzęk w kieszeni – metal się zderza,
klucz do domu, do auta, do kłódki w sieni.
Lecz ach! serce skrywa dar, co nie rdzewieje –
zęby wiary, zawias nadziei, płomień miłości.
Niech nie rdzewieją! Bo Bóg je wykuł, dał, powierzył –
nie na sprzedaż, nie do zastawu pychy.
Trzymaj je, trzymaj mocno – Chrystusowe, Chrystusowe!
Bo gdy zgubisz – zatrzaśnięte, żadnych drzwi już nie otworzysz.
Klucz przebaczenia – obróć! A kajdany spadną.
Klucz posłuszeństwa – uchyli cień i milczenie.
Klucz ognia – miłość rozsadza rygiel,
otwiera ranę na światło Poranka.
Panie Kluczniku, Stróżu, zostań przy dłoni mej –
gdy osłabnie chwyt, gdy kieszeń będzie pusta.
Wciśnij mi w serce Twój Krzyż-klucz i powiedz:
To ty – otwórz. To twoje drzwi. To twoja wieczność.