Codziennie bal.
Na scenie – my wszyscy.
Przemówienia, uściski, modlitwy,
zawsze twarzą do widowni,
nigdy do siebie.
Maski uświęcamy.
Robimy im ołtarze,
wkładamy je na procesje,
chrzest, ślub, pogrzeb –
wszędzie tam, gdzie trzeba wyglądać.
Ale Ewangelia nie zna masek.
Chrystus nie wołał:
„Przyjdźcie ucharakteryzowani”.
On powiedział:
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,
a Ja was pokrzepię”.
A my – wolimy maskę,
niż własne zmęczenie.
Wolimy pozór,
niż prawdę.