Mówię głośno –
nie w moim imieniu leje się krew.
Nie w moim imieniu giną dzieci,
które powinny radosne biegać po ulicach,
a nie być liczone w raportach.
Nie w moim imieniu
bombardowane są szkoły i przedszkola.
Nie w moim imieniu
płoną szpitale i domy modlitwy.
Nie w moim imieniu
świat patrzy w ekran i milczy.
Wojna nie jest koniecznością –
to wybór tchórzy.
Ludobójstwo to nie wypadek –
to plan silniejszych.
A milczenie nie jest neutralne –
to zgoda.
Żadne słowo nie usprawiedliwia mordu.
Kto twierdzi inaczej –
okłamuje, okrada Boga,
stawia Go w roli wspólnika zbrodni.
Widzimy i nie możemy udawać ślepoty:
dzieci wynoszone spod gruzów,
matki drżące przy ciałach,
ojcowie, którzy kopią rękami groby.
Powtarzam więc:
nie w moim imieniu!
Nie w imię Boga,
który jest Życiem.
Nie w imię człowieczeństwa –
które jest braterstwem, nie bestią.
Jeśli świat pozwoli, by krew najmniejszych płynęła dalej,
umrzemy wszyscy.
Nie od bomb, nie od kul –
lecz od własnego sumienia,
które już nie powstanie.