Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Są tematy, które zamykamy w szufladach.
Tak, jakby słowo mogło spalić usta.
Tak, jakby spojrzenie miało nas zdradzić.

A jednak – w ciele płonie dar.
Nie wstyd, nie hańba,
ale dar, którego boimy się nazwać.

Mówimy: pieniądz, sukces, wolność.
Krzyczymy: patriotyzm, wiara, prawo.
A milczymy o tym, co łączy
bardziej niż traktaty i przysięgi –
o seksie, który nie jest zabawką,
lecz językiem duszy.

Kiedy przemilczamy – rodzi się wstyd.
Kiedy spłycamy – rodzi się pogarda.
Kiedy sprzedajemy – rodzi się niewola.

Dar Boga staje się towarem,
świętość – reklamą,
spotkanie – użyciem.

A przecież nie tak miało być.
On dał nam ciało, aby było świątynią,
nie bazarem.
Dał nam bliskość, aby była przymierzem,
nie transakcją.

Wstyd i milczenie kłamią.
Krzyk i pornografia kłamią.
A prawda jest jedna:
seks jest święty,
bo w nim człowiek nie tylko bierze,
ale oddaje siebie.

Biada nam,
jeśli z daru uczynimy żart,
jeśli z miłości zrobimy slogan.

A ten, kto potrafi przyjąć –
w szacunku, w wolności, w czułości –
ten odkrywa,
że Bóg nie dał nam nic,
czego mielibyśmy się wstydzić.