Zło nie krzyczy –
ono szepcze w reklamach,
mruga w ekranach,
podaje rękę w białych rękawiczkach.
Zło nie chodzi w ciemności –
ono świeci neonem,
ubiera się w modne slogany,
uśmiecha się z bilbordów.
Zło nie nosi rogów –
ono siedzi przy stole,
nalewa wino,
składa podpisy.
A my?
Udajemy, że nie widzimy.
Zasłaniamy oczy wygodą,
zatykamy uszy hałasem,
uciszamy sumienie tłumem słów.
Zło przechodzi obok –
a my mijamy je wzrokiem,
jakby było powietrzem.
Zło wchodzi w nasz dom –
a my wieszamy zasłony,
żeby nie widzieć jego twarzy.
I tylko czasem drży ziemia,
tylko czasem pęka cisza,
tylko czasem sumienie krzyczy:
„To nie przypadek –
to zło, które karmi się twoją ślepotą”.
Biada nam,
jeśli nadal będziemy udawać,
że zło to tylko bajka dla dzieci.
Biada nam,
jeśli zamiast je nazwać,
będziemy je oswajać.
Bo zło, którego nie dostrzegasz,
staje się tobą.