Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Miasto krzyczy.
Reklamy płoną.
Neon oślepia.

Ekrany tłuką oczy, serca, sumienia.
„Więcej! Więcej!” szepczą, wrzeszczą, śpiewają fałszem.

Człowiek biegnie.
Łapie.
Pożera.
I znów głód.

Szczęście jak szkło – rozbite, skaleczone, błysk w pyle.
Złudzenie karmi chwilą.
Dusza pije kurz.

Usta pełne cukru,
a w środku popiół.

Serce jak ziemia bez deszczu,
spękane w milczeniu.

Labirynt pragnień kręci się w kółko.
Drabina bez końca,
szczebel za szczeblem,
aż w pustkę.

„Jeszcze odrobinę,
jeszcze tylko to.”

Potem cisza.
Głucha.
Ciężka.
Ciemna.

Słyszysz ją?
W samej ciszy brzmi inne wołanie.

Nie „więcej”, lecz „wróć”.
Nie „mieć”, lecz „być”.

Nie echo próżni,
ale Głos, który nie gaśnie.

Ten sam od początku.
Ten sam dla ciebie.
Teraz.