Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Człowiek – cień własny, płomień, co dymi, nie świeci.
Rozkrusza prawa, lecz pod pozorem prawa.

Kpi z Prawodawcy, w imię prawa woła.
Odwraca się, jak wiatr od skały, a skała milczy.

Uciekasz? Biegnij! Ziemia cię porywa.
Twoje kroki – jak burza, lecz burza cię zdradzi.

Mówisz: „Ja wolny!”, a twoje słowa kruszą się w ustach
jak szkło rozbite na piachu, bez blasku, bez treści.

Śmiech twój – suchy jak żużel.
Serce – puste jak noc po pożarze.

Wielki jesteś?
Wielkość twoja to cień przed świtem,
który znika, nim kogut zapieje.

A Bóg – cichy, jak głębina wód,
jak ogień ukryty w sercu drzewa.

Nie gaśnie, choć ty gaśniesz.
Nie cofa się, choć ty odwracasz plecy.

I nagle – cisza cię zatrzaśnie.
Prawda jak piorun otworzy niebo.

I zobaczysz: twój bunt był ucieczką
od ramion, które nigdy nie zamknęły się przed tobą.