Droga w dół – Jerozolima do Jerycha,
kurz, kamienie, cisza przerwana krzykiem.
Człowiek pobity – krew na twarzy,
pół żywy, pół martwy, rzucony w rowie.
Przechodzi kapłan – patrzy, omija.
Przechodzi lewita – widzi, odwraca.
Oczy chłodne, serce zamknięte,
krok szybki, a brat pozostaje w pyle.
I nagle – ten obcy, ten pogardzany,
zatrzymuje się, klęka, dotyka ran.
Oliwa i wino – lekarstwo i pociecha.
Własny zwierz – staje się nosidłem.
Gospoda – dach nad głową, chleb na stole.
„Dbaj o niego” – mówi. „Jeśli wydasz więcej – oddam”.
Miłosierdzie nie pyta o imię,
nie bada paszportu, nie mierzy koloru.
Miłosierdzie jest drogą,
którą idzie sam Chrystus.