Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Tłum – tłum! ryk i wrzask, fala gniewu.
Ręce podniesione, pięści jak kamienie.
Głosy – huczą, huczą jak burza na pustyni,
a serca – puste, puste jak studnia bez wody.

„Moja racja! – moja racja!” –
krzyczy jeden, krzyczy drugi,
wszyscy razem, każdy przeciw.
I nagle człowiek nie jest już człowiekiem –
jest tylko głosem, cieniem, krzykiem.

Granica przekroczona.
Uczciwość sprzedana za chwilę hałasu.
Świętość zdeptana –
bo łatwo w tłumie podnieść rękę,
łatwo krzyczeć, gdy obok krzyczą wszyscy.

Ale cisza przyjdzie.
Cisza ciężka, cisza wstydu.
I wtedy zostaje pytanie:
kogo zraniłeś?
co w sobie zabiłeś?
czyje imię zbrukałeś gniewem?

Bunt bez prawdy jest kłamstwem.
Gniew bez miłości – pustką.
Tłum bez sumienia – przepaścią.

O człowieku – obudź się!
Nie daj, by twój głos
był tylko echem krzyku,
by twoje ręce
były tylko ciężarem nienawiści.

Bo kto krzyczy, że zwycięża,
a w sercu przegrywa,
ten zostaje sam –
z własnym wstydem.