Przejdź do głównej treści

Zamyślnik

... odsłon

Nie bogactwo – dom.
Nie sława – stół rodzinny.
Tam rośnie serce, tam kiełkuje życie.

Ojciec – ręce spracowane, mocne, wymagające,
a w spojrzeniu światło, co prowadzi.
Matka – serce ciche, cierpliwe,
a w dłoniach ciepło, co koi i uczy.

Tu dziecko uczy się kochać –
nie słowem, lecz czynem.
Tu poznaje, że prawda kosztuje,
a miłość czasem stawia granice.

Szczęśliwi są ci,
którzy wychodzą z domu,
gdzie miłość i wymaganie
trzymają się za ręce.

Bo taki człowiek niesie w sobie
nie pustkę, lecz dziedzictwo;
nie ranę, lecz błogosławieństwo;
nie samotność, lecz fundament.

A kto z takiego domu idzie w świat,
nigdy nie idzie sam –
bo w najgłębszej ciszy,
w najciemniejszej dolinie,
słyszy jeszcze echo pierwszej miłości:
nie słowa, lecz obecność,
nie nakaz, lecz dar,
nie wspomnienie, lecz źródło,
które bije dalej,
choć rodzicielski dom dawno zasnął.